Co prawda, zastanawiając się, co dzisiaj zjeść na śniadaniem, myślałem o plackach z cukinii, ale wyszło inaczej.
Chciałem uprościć sobie robotę i oto omlet z cukinią.
Bo cukinia musiała być (o jej właściwościach pisałem TUTAJ).
Świeżo zerwana w ogrodzie (teściowej).
Taka całkiem inaczej smakuje, a i też ma w sobie więcej dobrego, niż ta z marketów.
No, ale nie każdy ma tak dobrze, jak ja. :)
(Tu podziękowania teściowej)
Czego użyłem, oprócz cukinii?
3 jajka
2 łyżki płatków owsianych
płaska łyżka otrąb pszennych
dwie zielone ostre papryczki
sól himalajska
ostre przyprawy
18 ziół Ojca Mateusza
Robiąc sobie rano kawę zbożową z goździkami, cynamonem i imbirem, chociaż w takie upały można i na zimno z bananami i kakao , zalałem gorącą wodą płatki i otręby. Co najmniej godzinę przed kolejnymi czynnościami, by wchłonęły wodę.
Cukinię pokroiłem w paski (można zetrzeć na grubych oczkach tarką, ale akurat nie mogłem jej znaleźć - kto robił porządki w kuchni?), posiekałem papryczki.
Wbiłem jajka do miski, roztrzepałem, dodałem płatki z otrębami, cukinię, doprawiłem.
Wszystko wymieszałem.
Gorąca patelnia.
Po obsmażeniu jednej strony, omlet przełożyć na drugą.
Efekt na zdjęciu.
W gębie jeszcze lepszy.
Sytemu lepiej się pisze. :)
